Prologi

Prolog.

 - Czyli, że ja nie żyję ?
- Nie koniecznie – chłopiec potrząsną swoimi złotymi lokami.
- Nie rozumiem.. – zdziwiłam się.
- A powiedz mi.. Gdzie jesteśmy ?
- Jesteśmy w moim ulubionym miejscu, czyli w parku, do którego chodziłam z moim ukochanym.. - po pliczku spłynęła mi łza. Chłopiec tego nie zauważył, bo wypytywał się dalej:
- A widzisz kogoś ? - uśmiechnął się szeroko. Zaczęłam rozglądać się po miejscu, w którym staliśmy. Zobaczyłam go:
- Tak, widzę. Widzę mojego chłopaka. Cyba na kogoś czeka.. - druga łza spłynęła po policzku
- Czeka na Ciebie !
- Na mnie ?! Przecież ja nie żyję ! - krzyknęłam, a oczy miałam pełne łez.
- To nie prawda.. - był pełen zadziwiającego spokoju – Możesz otworzyć oczy, ocknąć się. Powiedzieć mu, że go kochasz. Cieszyć się z nim życiem. Przetrwać wszystkie trudności. Lub możesz oczu nie otwierać. Wtedy wzlecisz do góry. Będzie Ci źle. Codzienne spoglądanie na ukochanego, który cierpi z braku swojej najważniejszej osoby doprowadzi Cię do szaleństwa. Lecz Ty nie będziesz mogła nic zrobić.. Wybór należy do Ciebie. Pamiętaj ! Miłość przetrwa wszystko, niezależnie od tego czy ludzie są szczęśliwi czy też dzieje się źle. Miłość przezwycięży nawet piekło.. - i zniknął. Jego cichy, ciepły, delikatny głos dźwięczał mi w uszach. Stałam sama w parku. Postanowiłam, że usiądę na ławce. Wszystko zaczęło znikać.. Robiło się coraz ciemniej.. Nic nie widziałam, nic nie czułam.. czułam tylko pustkę.. I wszystko już znikło..
- To już koniec.. - pomyślałam i zamknęłam oczy..
----------------------------------------------------------------------------------
Hej. :3 Jestem Ola. To mój pierwszy blog i mam nadzieję, że będzie się wam podobać.. Proszę ! Komentujcie, udostępniajcie, polecajcie ! Będę wdzięczna. ;*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz